poniedziałek, 4 maja 2015
niedziela, 15 marca 2015
Ręce, piłki i cycki opadają...
Witam, w szaroburych barwach! ;-;
Dżizas, nie mam na nic ochoty. Po ostatnich zdarzeniach moje życie zmieniło nieco barwy i stało się smutne i ponure. Jest kilka powodów, które nie pozwalają mi na bycie normalnym.
Nie mogę zebrać myśli, więc dzisiejszy wpis będzie nieokiełznany i rozczochrany, jak moje włosy po przebudzeniu. Muszę w końcu coś napisać, bo nie mogę dłużej dusić w sobie myśli, że zaprzepaściłam szansę, aby nasz drużyna zdobyła trzecie miejsce na zawodach powiatowych. Kurde, w piątek pojechałyśmy do Tomaszowa. Nie miałyśmy zbyt wielkich nadziei na wygraną. Nawet nie było o tym mowy, bo grałyśmy z tomaszowską szkołą sportową. Dziewczyny z Dargfila są świetnie wyszkolone i świetnie grają. Z nimi nie było szans. Rozegrałyśmy dwa sety. W pierwszym zdobyłyśmy (dumne z siebie) 10 punktów, a w drugim (szkoda gadać) żałosne 3 punkty. I tak był to dla nas wielki sukces, bo przynajmniej nie do zera. W finale spotkały się dwie drużyny z Tomaszowa. A walkę o trzecie miejsce stoczyłyśmy z Czerniewicami. Przegrałyśmy pierwszego seta (10:25), drugiego wygrałyśmy, głównie dzięki wspaniałej zagrywce Olki "Glizdy" (25:22). W trzecim secie byłyśmy pełne nadziei na wygraną i przepełnione odwagą. Miałyśmy niepowtarzalną szansę na brązowy medal. Wygrywałyśmy 14:9 i potem coś się posypało. Punkty uciekały, my prosiłyśmy o czas, którego nie dostałyśmy. W efekcie cała nasza nadzieja zgasła. Po ciężkiej walce przegrałyśmy 15:17. Ostatnia piłka. As serwisowy. Ja się rzuciłam. Nie zdążyłam. Usłyszałam tylko ryk dziewczyn z Czerniewic. Usiadłam na parkiecie boiska i zaczęłam płakać, bo wiedziałam, że żegnamy się z Tomaszowem z żałosnym ostatnim, czwartym miejscem.
Nikogo nie obarczam winą o przegraną, jeśli już to tylko naszego nauczyciela. Po meczu usiadłyśmy na korytarzu i razem z Zuzią, Arletą, Glizdą i Werą ryczałyśmy jak bobry. Co chwilę tylko wymyślałyśmy nowe wyzwiska na "trenera". Niestety, dałyśmy dupy. Każda osobno i wszystkie razem. Wystarczyło skończyć jedną piłkę, ale nie. Po co? Mogłam coś zrobić. Cokolwiek.
Żałosne.
Koniec wpisu. ;-;
środa, 11 marca 2015
Proszę koleżeństwa! :D
Dziś o moich ziomkach! :)
Z racji tego, że nie bardzo wiem o czym mam napisać, a mam taką ochotę,
przybliżę Wam dzisiaj postacie, które mnie otaczają, są ze mną na co dzień,
inni na dobre i złe, jeszcze inni tylko na dobre, a ci jeszcze kolejni są tak
po prostu.
Wspomnę jeszcze tylko, że ostatnio nic ciekawego się nie dzieje. W sobotę byłam na meczu w Nysie, gdzie Caro odniosło kolejną porażkę, ale to już rutyna i każdy się do tego przyzwyczaił. W niedzielę poszłam na gminny Dzień Kobiet, szału nie było i dupy nie urwało. I jeszcze nie dostałam kwiatka. Hańba. W poniedziałek zaczęły się rekolekcje w moim kościele. Jest to dosyć dziwne, bo ja chodzę do kościoła, mimo tego, że jestem człowiekiem o niesprecyzowanym wyznaniu i nie do końca potrafię się określić czy wierzę czy nie, ale to już będzie temat jakiegoś innego wpisu. Byłam też w poniedziałek w parku, bo przyjechał pan sokolnik i przywiózł takie piękne ptaki. We wtorek znów rekolekcje i znów park. Dołączam kilka zdjęć, które mimo dobrej jakości nie oddają w całości piękna tych stworzeń.
Wspomnę jeszcze tylko, że ostatnio nic ciekawego się nie dzieje. W sobotę byłam na meczu w Nysie, gdzie Caro odniosło kolejną porażkę, ale to już rutyna i każdy się do tego przyzwyczaił. W niedzielę poszłam na gminny Dzień Kobiet, szału nie było i dupy nie urwało. I jeszcze nie dostałam kwiatka. Hańba. W poniedziałek zaczęły się rekolekcje w moim kościele. Jest to dosyć dziwne, bo ja chodzę do kościoła, mimo tego, że jestem człowiekiem o niesprecyzowanym wyznaniu i nie do końca potrafię się określić czy wierzę czy nie, ale to już będzie temat jakiegoś innego wpisu. Byłam też w poniedziałek w parku, bo przyjechał pan sokolnik i przywiózł takie piękne ptaki. We wtorek znów rekolekcje i znów park. Dołączam kilka zdjęć, które mimo dobrej jakości nie oddają w całości piękna tych stworzeń.
| Aga :) |
| Bandzior (puchacz) :) |
| King (orł) :) |
| Fiona :) |
| Isk :3 |
| Róża :) |
| Kaja :) |
| Sułtan :) |
Okej, zacznę w końcu o tych ziomkach! :)
1. Pierwszą najważniejszą osobą jest moja siostra, rodzona. Monika urodziła się 16 października. W tym roku będzie już miała 20 lat. Obecnie mieszka w Łodzi. Jest studentką pierwszego roku na Uniwersytecie Łódzkim o kierunku "pedagogika wczesnoszkolna". Interesuję się wiedzą. Czyta wiele książek, ciekawostek. Jej główne zajęcia to: ślinienie się na widok samolotu lub pilota* (* czytaj: Artur Kielak), robienie zdjęć moim drogim sprzętem fotograficznym, prowadzenie działalności charytatywnej na rzecz drużyny LKS Caro Rzeczyca ( polecam zajrzeć: https://www.facebook.com/LksCaroRzeczyca?fref=ts ). Nie jest typową dwudziestolatką chlającą co tydzień na jakiejś imprezie. To kulturalna miła, ładna i mądra dziewczyna, którą bardzo łatwo wyprowadzić z równowagi, mimo że na pierwszy rzut oka tego nie widać. Monika ma kobiecą budowę, niewiadomojakie oczy, malutkie i słodziutkie usteczka, zgrabny nosek. Nie jest wysoka. Ma 10 cm wzrostu mniej ode mnie (165cm). Ogólnie to szalona, ale rozważna. :)
2. Kolejną ważną osobą jest nasza sąsiadka. Podobno ma imię, ale już mało kto o nim pamięta. Sandra od jakichś dwóch lat nosi piękny pseudonim "Pućka". Jej zainteresowaniem są, obecnie i właściwie głównie, faceci. Wolę nie rozwijać tematu, bo to trochę jak "Moda na sukces". Pucia wczoraj miała urodziny i za rok w tym dniu będzie świętować osiemnastkę! Nie ma żadnych specjalnych zainteresowań. Chodzi do III LO w Tomaszowie Mazowieckim. Jest niziutka. Ma ok. 160 cm wzrostu. Ma bardzo niebieskie oczy, mały nosek. Krótkie włosy, ścięte na przekór mamie. Też pracuje charytatywnie, razem ze mną i Moniką, na konto Caro. Szalona alkoholiczka. :)
3. Trzecią, tak samo ważną, osobą jest moja siostra Arleta (dalsza siostra, "piąta woda po kisielu"). Garaleta jest blondynką. Ma niebieskie oczy, ładny uśmiech. To moja najbliższa, najlepsza, najwspanialsza przyjaciółka. Jest druhną MDP, chociaż nie należy do strażackiej elity. Jest wyższa od Puci, ale trochę niższa od Moniki. Interesuje się siatkówką i pomaga nam w akcji "Pomagamy Caro" (tak, teraz to wymyśliłam). Ma zazwyczaj najnowsze informacje na temat owej drużyny, ponieważ jej rodzice są sponsorami i takimi dobrymi duchami tego klubu. To jest moja dobra duszyczka, iskierka w oczku, oczko w głowie, radość w serduszku. Mój skarb. :)
4. Jest też Ola, Glizda. Blondyna, niebieskooka, mniej więcej mojego wzrostu, szczupluteńka. Przyszła strażaczka, druhna MDP, fanka siatkówki i motocyklów. Kumpela od zerówki, siedzimy w jednej ławce na kilku lekcjach. Śmieszka. :)
5. Weronika. Brunetka, niska ok. 160 cm, brązowe, wielkie oczy, piękne rzęsy. Członkini MDP (sekretarz), przyszła strażaczka, fotografuje trochę, chodzi na mecze Caro, pasjonuje się siatkówką i Winiarskim. Znamy się od zerówki i siedzimy razem w ławce na kilku przedmiotach. Taka Wera. :)
6. Olka, druga Ola. Bonku jest wysoko, chyba wyższa ode mnie. Ma fajne włosy, takie proste. Ładny kolor. Taka kobieta, która zachowuje się często jak dziecko. Gra z nami w siatkę. Właściwie nie wiem czym się interesuje. Chodzi na MDP, na Caro. Często ogląda filmy. Poznałyśmy się w wieku 6 lat, obecnie siedzimy razem na matematyce. Pozytywna osoba. Duże dziecko. :)
7. Kamila to sąsiadka Wery i Bonka. Brunetka, wzrostu Weroniki. Fajnie się śmieje i ma ładne zęby. Podoba mi się jej kolor oczu. Nie znamy się zbyt dobrze, ale dogadujemy się i wydaje mi się, że można o nas mówić jak o koleżankach. :)
8. Wika jest w mojej klasie. Za 3 dni ma 14 urodziny. Ma śliczne, brązowe, kręcone włosy. Słodkie oczka i robi śmieszne miny. Lubię z nią gadać i pisać po nocach. Zwierzamy się sobie i dogadujemy się całkiem dobrze. Jest chyba wzrostem na równi z Weroniką, chociaż Wika może być trochę wyższa. :)
9. Karolina. Mietka to dziewczyna bardzo pozytywna, pełna energii. Potrafi być uparta. Łączą mnie z nią podobne stosunki jak do Wiki. Piszemy i gadamy. Dobrze się rozumiemy. Mimo kilku nieporozumień i sporów mamy bardzo dobre relacje. Uwielbiam śmiech Karoliny i jej zęby. Ma śliczne oczy i włosy. Bardzo zdeterminowana osoba. :)
10. Zuzu to siostra Wiki. Jest rok młodsza i taka pozytywnie trzepnięta. Wszędzie jej pełno, fajnie się z nią gada. Jest cheerleaderką razem z siostrą i tańczą na meczach Caro. Zuza jest kręconą blondynką, od niedawna nosi okulary, ma super niebieskie oczy, bardzo wielkie. Razem z siostrą mają ładne zęby. Zdrowo kopnięta. :)
11. Patrycja to przemiła dziewczyna. Bardzo słodka i urocza. Przewodnicząca szkoły. Ma śliczny uśmiech, chyba nigdy się nie denerwuje. Rzadko rozmawiamy, ale jeśli już to ona zawsze się ze mnie śmieje. Tak pozytywnie chyba. Blondynka, przyjaciółka Wiki i Zuzy. Kumpluje się z Kacprem. Słodzinka. :)
12. Daria. Dziwna osoba. Szuka miłości, nawet u mnie. Bardzo zboczona. Ma świetne włosy w miedzianym kolorze. Ładna, uśmiechnięta, postrzelona. :)
*13. Inni:
-Szczurek (kolega z klasy, całkiem spoko)
-Szopen (śmieszny kolega z klasy)
-Walec (jak chce to potrafi być normalny)
-Grzejszczyk (fajny kolega z klasy, najwyższy)
-Luju (brat cioteczny)
-Dybo (ma mi załatwić elektryka, więc jest fajny)
-Maniek (taki udany ludź)
-Maniek (taki udany ludź)
-Kares (była przyjaciółka, nasze relacje się trochę zmieniły, ale utrzymujemy ze sobą kontakt i w miarę się dogadujemy)
-Ania (była koleżanka, wymieniamy zdania, ale nie tak jak kiedyś)
-Rydzka (taka dziewuszka z klasy, śmieszna taka)
Ogólnie przez moje życie przewija się bardzo wiele osób, ale wspominanie i rozpisywanie się o każdej z nich zabrało by mi za dużo czasu. Napisałam tu tylko o tych, którzy coś w moim życiu znaczą, mniej lub więcej, ale są i myślę, że jeszcze przez jakiś czas w nim zostaną. :)
Do kolejnego wpisu. :)
Dobranoc, hej, pa. :*
-Ania (była koleżanka, wymieniamy zdania, ale nie tak jak kiedyś)
-Rydzka (taka dziewuszka z klasy, śmieszna taka)
Ogólnie przez moje życie przewija się bardzo wiele osób, ale wspominanie i rozpisywanie się o każdej z nich zabrało by mi za dużo czasu. Napisałam tu tylko o tych, którzy coś w moim życiu znaczą, mniej lub więcej, ale są i myślę, że jeszcze przez jakiś czas w nim zostaną. :)
Do kolejnego wpisu. :)
Dobranoc, hej, pa. :*
środa, 4 marca 2015
Mamy to! :D
Wiele nowego ostatnio! :)
Bardzo dużo ostatnio się działo. Dzisiaj kilka słów o minionych dniach, które były pełne emocji, wrażeń oraz nowych ludzi. Więc zaczynamy.
W poniedziałek (2.03.2015r.) w mojej szkole, konkretniej w Hali Sportowej, odbyły się międzygminne zawody w piłkę siatkową dziewczyn. Na zawodach zaprezentowało się 6 gmin. Zostaliśmy podzielone na grupę A i grupę B. W grupie A były gminy: Rzeczyca, Inowłódz i Czerniewice. Grupa B prezentowała się następująco: Lubochnia, Popielawy oraz Komorów. Na nasze nieszczęście trafiłyśmy na tą mocniejszą ekipę. Najgroźniejszym rywalem okazały się dziewczęta z Czerniewic, którym uległyśmy w pierwszym meczu 0-2. Stać nas było na wygraną, ale doszły do tego emocje i spory stres. Później troszkę się gra posypała i miałyśmy 2 sety w plecy. Kolejnym przeciwnikiem był Inowłódz. Tutaj nieco poprawiłyśmy się i z małymi problemami, ale w końcu, wywalczyłyśmy dwa sety. W półfinale zagrałyśmy z Lubochnią. W tym meczu także zdobyłyśmy się na wygraną. Wreszcie zagrałyśmy finał. Z kim? Z Czerniewicami. Znając już trochę technikę przeciwniczek udało nam się wygrać pierwszego seta. Radość była ogromna. Niestety później wszystko upadło. Drugiego seta przegrałyśmy. A tie-break to była po prostu porażka. Nie mogłyśmy przyjąć zagrywki jednej z zawodniczek Czerniewic w wyniku czego bardzo epicko przegrałyśmy mecz o pierwsze miejsce 2-15. Mimo wszystko udało nam się dostać na zawody powiatowe. Tam zmierzymy się z tomaszowską szkołą sportową i dziewczynami z Darkfilu. To dopiero będzie czarna rozpacz.

Zdjęcie nie z tych zawodów, ale dużo się nie zmieniło ;)
Następnego dnia, czyli wczoraj (wtorek, 3.03.2015r.) na tej samej rzeczyckiej Hali, odbyły się zawody chłopców na tym samym szczeblu co dziewcząt. Tutaj również udział wzięło 6 drużyn. Znów wyznaczono dwie grupy, A i B. W Grupie A zagrali: Rzeczyca, Popielawy i Lubochnia, a w grupie B: Czerniewice, Niewiadów i Wiaderno. W skrócie: poznałam bardzo fajnych chłopaków z Lubochni, ale Rzeczyca jest nie zastąpiona i oczywiście nasi mistrzowie wygrali i tak jak my dostali się na powiat.

Nasi siatkarze! :D
Dzisiaj (4.03.2015r.) razem z moją klasą pojechaliśmy do kręgielni z okazji Dnia Kobiet. Całą wycieczkę zafundowali nam nasi wspaniali chłopcy! :3 Było fajnie, nie ma co narzekać, bo zawsze mogło być gorzej.
Cóż, wróciłam do domu. Rozmyślam nad koegzystencją życia, muszę odrobić lekcje i coś zjeść. Mam ochotę z kimś popisać. :)
PS. Jeden z nowo poznanych jest bardzo fajny :D

Lubochnia ^_^
Już go lubię ;)
Do następnego wpisu.
Dobranoc, hej, pa. ♥

piątek, 20 lutego 2015
Kolejne informacje o mnie c:
Hej! :)
Przypomnijmy jeszcze raz. Jestem Kinga, mam niepełne 15 lat i jestem dziewczyną, taką niekoniecznie normalną, ale jednak DZIEWCZYNĄ.
Jak każda nastolatka mam swoje upodobania, obiekty zainteresowań, pasje i hobby. Dziś właśnie parę słów o moich obecnych upodobaniach, o zainteresowaniach, a jednocześnie także o pasji. :)
Okej, moim obecnym, jednym z bardzo, bardzo wielu hobby jest obecnie łucznictwo. Dla niewtajemniczonych małe wyjaśnienie, ale to chyba oczywiste. Łucznictwo to dziecina sportu, w której strzela się z łuku do wybranego celu. Nie znam fachowej definicji. Wyjaśnię teraz po kolei co i jak.
Skąd pomysł na taki sport? Pomysł narodził się właściwie od razu po tym, gdy w książce "Igrzyska Śmierci" przeczytałam pierwszą wzmiankę o Katniss i jej łuku, który dostała od swojego ojca. Tylko zobaczyłam to słowo "łuk" i od razu stwierdziłam, że to jest to. Był to czas wakacji. Niestety nie bardzo miałam czas o myśleniu nad tym, bo książkę czytałam w wolnych chwilach, gdy wracałam z wakacyjnej pracy. Często wieczorami i w deszczowe dni. Całą trylogię przeczytałam w tydzień. Było to mniej więcej w połowie sierpnia. Zaraz po tym powiedziałam rodzicom o swoich planach zakupu łuku. Niestety, wypłaty z pracy zostały przeznaczone na nieco inne cele i zakup wymarzonego sprzętu musiałam odłożyć w czasie. Jednak pewnego pięknego popołudnia wróciłam bardzo zmęczona z pracy po wejściu do domu nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Co zobaczyłam? Zobaczyłam łuk.
Mój pierwszy łuk? Zwykły, najprostszy, najbardziej pospolity i najbardziej prowizoryczny łuk jaki można tylko zrobić. Mój tata specjalnie dla mnie zawędrował do lasu, aby znaleźć odpowiednio giętkie drewno do wykonania mojego cuda. Znalazł olszynę, niezwykle trwałe i elastyczne drzewo. Z solidnej gałęzi wykonał łuk i majdan (rękojeść), a ze zwykłego sznurka powstała napięta, biała cięciwa. Mimo ogromnego zmęczenia od razu udałam się w miejsce z większym kawałkiem wolnej przestrzeni i usiłowałam, na samym początku, naciągnąć łuk. Okazało się, że nie jest to tak proste na jakie wygląda. W filmie "Igrzyska Śmierci" możemy zaobserwować stosowaną przez Katniss technikę naciągania cięciwy. Jest to tak zwana "technika śródziemnomorska", zwana również "techniką trzech palców" (co idealnie łączy się z całą trylogią ^_^). Zauważyłam, że moje wyobrażenie o świetnym strzelaniu było nieco wyolbrzymione i nie mam nawet podstaw z łucznictwa.
Jak opanowałam podstawę? Nie czytałam. Stanowczo nie lubię czytać książek, podręczników, poradników z internetu (musiałam się jednak przemów w przypadku trylogii Suzanne Collins). Technikę naciągania cięciwy pokazał mi tata i była to (chyba) "technika słowiańska" lub inaczej naciąganie za pomocą kciuka. Nie będę wyjaśniać na czym polega ta technika, ponieważ można ją "wygooglować". Byłam już jeden szczebel wyżej. Następnym problemem okazała się siła naciągu. Nie chcę strzelać jaką liczbę lb naciągu mam mój drewniany łuk, ale postawiłabym na około między 10 a 15 kg. W moim przypadku jest to bardzo duża siła i naciągnięcie cięciwy nie było wcale proste. Po wielu próbach i manewrach wreszcie naciąg był odpowiedni do strzelenia w jakiś cel.
Co dalej z łucznictwem? Jak już wspomniałam w wakacje planowałam zakupić profesjonalny łuk klasyczny "longbow" lub "flatbow". Jednak z braku środków finansowych musiałam poczekać.
Kiedy kupuję łuk klasyczny? Właśnie to jest najlepsza część tego wpisu. Mój drugi, klasyczny łuk typu "longbow" zamówiłam wczoraj wieczorem na stronie militaria.pl. Jestem tak bardzo szczęśliwa, że nie mogę doczekać się poniedziałku! Wtedy przyjdzie moja paczka z prezentem. ;3
Mój łuk klasyczny ma trzy podtytuły (jeśli mogę to tak nazwać). 1. "Stealth", czyli podstęp. 2. "Leisure", tzn. wolny czas. 3. "Strong", tj. silny.
Łuk ma 130 cm długości, siłę naciągu 20 lb, co odpowiada 9 kg i waży 1,6 kg.
Całkiem odpowiedni jak na moje możliwości.
Na szczęście już niedługo wiosna. Będę mogła wznowić moje treningi, szkolić się i wypracować odpowiednią technikę. Myślę, że późniejszą wiosną dodam kilka zdjęć z pleneru z nowym sprzętem. :)
Dlaczego kupiłam łuk i trenuję? Niepokoi mnie relacja między Rosją a Ukrainą. Przeraża mnie fakt, że może w Polsce dojść do wojny i znów będziemy pod zaborami wroga. Łuk to broń, z którą czułabym się pewniej wędrując po świecie i szukając schronienia. Może trochę przesadzam, ale nastały ciężkie czasy i wydaje mi się, że ta wojna jest nieunikniona, bo pomimo podpisania paktu o zawieszeniu broni Rosja nie odpuściła i już następnego dnia napadli na kolejne miasto ukraińskie. Z każdym dniem czuję się coraz bardziej zagrożona. Kolejnym naszym wrogiem są Islamiści, gotowi na wszystko. Mordują niewinnych ludzi. W imię czego? Mahometa? Czy on by tego chciał? Co mu po tych ofiarach? Ludzie są rządni pieniędzy. Tylko dlatego wszyczynają zamieszki, co prowadzi w efekcie końcowym to takich zdarzeń jak I czy II Wojna Światowa. Masakra na skalę wszechświata. i giną tylko niewinni ludzi, którzy ciepią przez tych pragnących władzy i pieniędzy. To straszne, że ludzie ludziom robią coś takiego. Ale to tylko moje zdanie, nic nieznaczące na tle tylu pseudopatriotów, którzy teraz tak garną się do wojny. Bez żadnego przeszkolenia, bez broni, bez umundurowania nie przeżyją nawet tygodnia. Trzeba być gotowym na najczarniejszy scenariusz.
Jednak póki co cieszmy się życiem, bo za chwilę może nam zabraknąć tchu na kolejny dzień.
Dziękuję wszystkim czytelnikom, jeśli w ogóle oni istnieją. Mam nadzieję, że mój blog przebije się chociaż trochę i zdobędę choć garstkę ludzi, którzy podzielą moje zdanie. :)
Do "zobaczenia", hej, pa. :)
PS. Polecam, na te szaro-bure dni i moje przygnębiające wpisy, trochę czekolady.
Uruchomcie endorfiny i cieszcie się! :)
czwartek, 19 lutego 2015
Przywitanie! :)
Witam, po raz pierwszy! ;)
Pierwszy raz nadarza mi się okazja do napisania bloga, więc postaram się, aby nie był on kolejnym nieciekawym miejscem w Internecie. Dołożę wszelkich starań, by zachęcić w miarę dużą liczbę osób do zapoznania się z tą stroną. :)
Więc teraz w końcu coś o mnie. Mam na imię Kinga. Urodziłam się 4 lipca 2000 roku, czyli z prostych obliczeń wynika, że mam niecałe 15 lat. Zapewne wiele osób nie przekona to do mojej strony z powodu braku jakiegokolwiek doświadczenia, ale zanim ocenicie mnie zbyt pochopnie przeczytajcie wszystko do końca. Mieszkam w małej miejscowości Rzeczyca w województwie łódzkim. Rzeczyca oddalona jest od Łodzi o około 85 km na południowy-wschód, a od Warszawy o blisko 100 km na południe, południowy-zachód. Moja mała, malownicza okolica, a jest to wieś, obecnie słynie ze wspaniałej, pierwszoligowej siatkarskiej drużyny męskiej - LKS Caro Rzeczyca. Bardzo duża część mojego życia łączy się z tą drużyną. O tym będę pisała w kolejnych postach. Z każdym dniem będziecie poznawali mnie coraz bardziej. Napiszę o swojej rodzinie, najbliższych znajomych, o tych dalszych też, o zwierzętach, o pasjach, o hobby i o wszystkim innym co tylko przyjdzie mi do głowy. Jeszcze trochę o mnie. Chodzę do drugiej klasy gimnazjum i całkiem dobrze przyswajam wiedzę, co przekłada się na moje wyniki w nauce. Tak jak wspomniałam na samym początku pierwszy raz piszę bloga i moje wpisy mogą być niepoprawne gramatycznie, mogą pojawić się błędy językowe, interpunkcyjne i ortograficzne. Na szczęście jestem tylko człowiekiem i może mi się to zdarzyć. Ok, może na pierwszy raz tyle wystarczy.
Teraz może o nazwie. "Omnes atque nihil" to słowa w języku łacińskim, które po polsku oznaczają po prostu "Wszystko i nic". Dlaczego? Jestem osobą zajmującą się wszystkim i niczym. Mam wiele pasji, w których spełniam się w wolnej chwili, ale jestem także leniwa i to ja ustalam swój tryb życia. Nie potrafię wykonywać narzuconych mi poleceń. "Wszystko", bo będzie tu o mnie, moich pasjach, moim życiu, ale także o innych, ich pasjach i ich życiu. Na moim blogu pojawią się zarówno opisy mojego wyglądu, opisy okolicy, ale także opis dnia codziennego. Będę tu przytaczała różne słowa i cytaty, a potem napiszę co o nich sądzę, czy się zgadzam czy wręcz przeciwnie. Przekażę wam moje wspomnienia. Podzielę się historiami i ciekawostkami. Pokażę swoje zdolności. Chcę tu odkryć siebie.
Dlaczego założyłam bloga? Muszę gdzieś przelać swoje myśli, postaram się regularnie dodawać jakieś wpisy. Czasem chcę się wyżalić, pocieszyć, zachęcić do czegoś lub coś skrytykować.
Ok, dziękuję na dziś.
Piszcie otwarcie co o tym sądzicie. Może jakieś rady, podpowiedzi?
Miłego wieczoru! :3
Do następnego wpisu, hej! :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)










