niedziela, 15 marca 2015

Ręce, piłki i cycki opadają...

Witam, w szaroburych barwach! ;-;
Dżizas, nie mam na nic ochoty. Po ostatnich zdarzeniach moje życie zmieniło nieco barwy i stało się smutne i ponure. Jest kilka powodów, które nie pozwalają mi na bycie normalnym.
Nie mogę zebrać myśli, więc dzisiejszy wpis będzie nieokiełznany i rozczochrany, jak moje włosy po przebudzeniu. Muszę w końcu coś napisać, bo nie mogę dłużej dusić w sobie myśli, że zaprzepaściłam szansę, aby nasz drużyna zdobyła trzecie miejsce na zawodach powiatowych. Kurde, w piątek pojechałyśmy do Tomaszowa. Nie miałyśmy zbyt wielkich nadziei na wygraną. Nawet nie było o tym mowy, bo grałyśmy z tomaszowską szkołą sportową. Dziewczyny z Dargfila są świetnie wyszkolone i świetnie grają. Z nimi nie było szans. Rozegrałyśmy dwa sety. W pierwszym zdobyłyśmy (dumne z siebie) 10 punktów, a w drugim (szkoda gadać) żałosne 3 punkty. I tak był to dla nas wielki sukces, bo przynajmniej nie do zera. W finale spotkały się dwie drużyny z Tomaszowa. A walkę o trzecie miejsce stoczyłyśmy z Czerniewicami. Przegrałyśmy pierwszego seta (10:25), drugiego wygrałyśmy, głównie dzięki wspaniałej zagrywce Olki "Glizdy" (25:22). W trzecim secie byłyśmy pełne nadziei na wygraną i przepełnione odwagą. Miałyśmy niepowtarzalną szansę na brązowy medal. Wygrywałyśmy 14:9 i potem coś się posypało. Punkty uciekały, my prosiłyśmy o czas, którego nie dostałyśmy. W efekcie cała nasza nadzieja zgasła. Po ciężkiej walce przegrałyśmy 15:17. Ostatnia piłka. As serwisowy. Ja się rzuciłam. Nie zdążyłam. Usłyszałam tylko ryk dziewczyn z Czerniewic. Usiadłam na parkiecie boiska i zaczęłam płakać, bo wiedziałam, że żegnamy się z Tomaszowem z żałosnym ostatnim, czwartym miejscem.
Nikogo nie obarczam winą o przegraną, jeśli już to tylko naszego nauczyciela. Po meczu usiadłyśmy na korytarzu i razem z Zuzią, Arletą, Glizdą i Werą ryczałyśmy jak bobry. Co chwilę tylko wymyślałyśmy nowe wyzwiska na "trenera". Niestety, dałyśmy dupy. Każda osobno i wszystkie razem. Wystarczyło skończyć jedną piłkę, ale nie. Po co? Mogłam coś zrobić. Cokolwiek.
Żałosne.
Koniec wpisu. ;-;


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz